Po co na wakacje?

Hej,

Dzisiaj trochę o tym po co i jak wyglądają wakacje za granicą.
Ostatnimi czasy coraz więcej osób wyjeżdża na odpoczynek w cieplejszych krajach, jest to w tej chwili tak popularne i tanie, że w żadnym stopniu nie jest to powodem do "LANSU", a przynajmniej w moim odczuciu.
Są różne typy ludzi i żadnych z nich nie chcę krytykować, napiszę jak wygląda to z mojej perspektywy.
Nasz każdy urlop, a raczej wyjazd kończy się na tym że wracamy do domu jeszcze bardziej zmęczeni niż byliśmy. Każdy jeden dzień staramy się wykorzystać w 100 % na zwiedzanie, pod pretekstem tego że już nigdy w to miejsce nie wrócimy. Dzień w dzień pobudka 6 rano i dreptamy przed siebie, wynajmujemy auto, kupujemy wycieczki od lokalnych biur podróży lub korzystamy z lokalnej komunikacji. 
W sumie, może się to wydawać normalne, chociaż uwierzcie, nie dla wszystkich.
Są też takie osoby które jadą na wakacje i przez cały pobyt nie wychodzą poza terytorium hotelu, całymi dniami siedzą w hotelowym barze pochłaniając jak największą ilość alkoholu bo przecież wykupili all inclusive. Wypoczywają na leżaku przy basenie zajmując go ręcznikiem już o 6 rano (dobrze że nie mają parawanów) i nie odpuszczają żadnego posiłku, bo przecież za coś zapłacili, a morze i plaże widzieli tylko z hotelowego okna.
Kolejną grupą osób z którymi miałam styczność w tym roku, są Polskie Cebule, które przez cały urlop latają z kamerą lub aparatem i szukają wszelkich hotelowych usterek, sprawdzają przez lupę czystość każdej jednej fugi w holu czy np. nie mogą przeżyć tygodnia bez pilota od telewizora. Kolejną ich wakacyjną rozrywką jest dręczenie rezydenta i wyżebranie jak największej ilości darmowych wycieczek, przedłużenie doby hotelowej czy finansowej rekompensaty. 
Oczywiście zrozumiałe jest zgłoszenie usterek, ale myślę że osoby które decydują się na zagraniczną podróż, chociaż w najmniejszym stopniu potrafią wykrztusić z siebie kilka słów po angielsku i zgłosić problem managerowi hotelu.

Tak jak pisałam wcześniej, nie krytykuję, ale namawiam... Czasami warto ruszyć tyłek, odpuścić sobie kilka piw i chociaż pospacerować po miejscowości w której się przebywa. A co do Cebuli.... nie dziwię się że w innych krajach nasz naród postrzegany jest w taki a nie inny sposób, sami na to zapracowaliśmy. 

A wy jak spędzacie wakacje? Stawiacie na aktywny wypoczynek czy wolicie poleniuchować na słoneczku? 



Komentarze